piątek, 17 września 2010

na różowo landrynkowo :D

Obiecałam, że coś będzie, ale nie obiecywałam, że chronologicznie. Muuuusze, po prostu muuuuuuszę pochwalić się albumem, który wczoraj W KONCU dotarł do adresatki i spełnił swoje zadanie - czyli ją uśmiechnął :)
Nie jestem stworzona do robienia niespodzianek - myślałam, że sczeznę przez tych kilka dni oczekiwania, kiedy paczka dotrze na miejsce i co więcej - kiedy adresatka sprawdzi skrzynkę pocztową. Katorga!
Milion razy mnie świerzbiło, żeby jej powiedzieć - LEĆ DO SKRZYNKI. Ale dałam radę.
Jednak - NIGDY WIĘCEJ :DDD

Album ze spotkania sprzed półtora roku, bardzo pośpiesznego, ale niesamowicie energetycznego. Na zdjęciach - moje przyjaciółki Ola i Sylwia.

Oto jest!






update:
ja nie ogarniam blogspota i zdjęcia się załadowaly od końca, ale niech będzie, że tak miało być ;-)

3 komentarze:

  1. o maj gad! to jest landryna! słitaśny fest:D fajny:*

    OdpowiedzUsuń
  2. no, to teraz przemyśl, jakimi landrynkami Ty się żywisz ;-))))

    jej, jak mi fajnie, że ktoś przylazł, poza mną samą ;DDD
    i że się podoba też się ciesze, ofkors.

    Obdarowanej też się podoba, to najważniejsze. Mimo, że róż obie mamy w dość osobliwym poważaniu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. haha, to całkiem z różem podobnie mamy:D ja bym nie wytrzymała z tym czekaniem, az dotrze!

    OdpowiedzUsuń