czwartek, 25 listopada 2010

artjournal

Dużo się nazbierało. Nie miałam okazji zrobić zdjęć w świetle dziennym, bo pracuję tyle, że światła dziennego nie widuję. Dziś wolne i możliwość nadrobienia, choć ciut.
1. Wspomnienie krakowskiej chwili ukradzionej samej sobie. Dwa dni, a jakby miesiąc wolnego - dające power i siły. Napasłam się tam wtedy dobrymi emmocjami i brakuje mi tego dziś.

2."Skrzypek na dachu" w Poznańskiej Operze był cudny. To co się działo "przy okazji" we mnie i ze mną - znacznie mniej. Wybaczcie, że zapaćkane, ale zbyt moje

3. Inspiracja SDM-emem, który mnie wychował, a na którego koncercie - SKANDAL!!! - wciąż jeszcze nigdy nie byłam.

4. Niech nie zwiodą was różowości - dylematy, dylematy.

5. Inspiracja psychodelicznym Radiohead.

6. Po obejrzeniu ekranizacji Coelho "Weronika postanawia umrzeć". Bo nawet w banałach trafi się coś, co każe myśleć, a to nie jest najgorszy z możliwych skutków.

7. I to, co mi się siedzi w głowie teraz - bałagany, dylematy, czarności, ciężkości. Lekko nie jest, ale przecież wyjdę z tego. Kiedyś.



Nie sądziłam, że ArtJournal może być tak pomocny z układaniem sobie głowy. Nie miałam pojęcia.

Jeśli tu zaglądacie, proszę, zostawcie jakiś ślad w mojej pustelni.

2 komentarze:

  1. a zagladacie zagladacie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ha, zajrzałam, to i ślad zostawię ;)
    SDMu już dawno dawno nie słuchałam, ale byłam na jednym koncercie, bogatym w skutki :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń