poniedziałek, 5 marca 2012

zmiany

Bo zmiana to moje drugie imię?
Zmiany się dzieją, dlatego mniej mam czasu, żeby o nich pomyśleć, a co dopiero opowiadać. Zawiesiłam się. Pozostaje wierzyć, że decyzje podjęte dadzą dobre efekty. Dobre dla mnie. A jeśli nie? Wtedy, cóż, kolejne decyzje i kolejne zmiany ;-)
Nie scrapowałam od bardzo dawna. Ale dzierga się :-) O czym kiedyś Wam opowiem, i pochwalę się. Za czas jakiś.
Tymczasem pomyślcie o mnie ciepło i chuchnijcie dobrym wiatrem w żagle.

22 komentarze:

  1. Martuś. Myślę cieplutko, chucham w żagielki. BĘDZIE DOBRZE !

    OdpowiedzUsuń
  2. nie żagielki - ŻAGLE! wielkie, białe i dostojne! :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. No, dobra, w ŻAGLE. WIELKIE, BIAŁE I DOSTOJNE. i NIE CEROWANE !!!
    :)*

    OdpowiedzUsuń
  4. chuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
    chuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
    chuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
    zaraz płuca wypluję, ale chucham dalej
    chuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
    chuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
    chuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu...

    OdpowiedzUsuń
  5. Dodzia, a wiesz, że po tych zmianach to ja Cię na tę fortunę wyciągnę na pierwszym możliwym zjeździe studenckim? (no dobra, najdalej na drugim!)

    OdpowiedzUsuń
  6. No spróbowałabyś nie !! Kurde ale mi fortuną smaka zrobiłaś..a byłam dzisiaj na rynku, tak blisko piwa :)
    już się przeprowadziłaś?

    OdpowiedzUsuń
  7. Martuuho i Dodgers - to dla Was :)
    Tak mi się to strasznie podoba :)
    http://www.youtube.com/watch?v=JmgkgNR6AME&feature=player_embedded

    OdpowiedzUsuń
  8. Ewuniu fantastyczne!! no jaki on słodki i puchaty!! to chyba jeszcze młody osobnik :) ojoj jak ja tęsknie za jakimś zwierzakiem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wróciłam!
    W szpitalu skończyła mi się włóczka, a drugiego motka (co za ofiara losu!) ze sobą nie zabrałam, więc musiałam czytać ambitne książki (:/)
    Ale mam już tyyyle tego czegoś, co dziabię aktualnie, że jeszcze z pół motka i będę kontenta :) piękne, wiecie?

    I foka też piękna!

    OdpowiedzUsuń
  10. Już nie mogę doczekać się fotografii :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ha a ja już oczami wyobraźni widzę, ale pary z pyska niet, obiecałam :P
    popierdaczony dzisiaj dzień poza tym...czuję się jak sos słodko-kwaśny :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Dodzia, jak się ktoś natrąbił :))) ...na kaca najlepsza praca :)...albo sok z ogórków kiszonych :)))

    OdpowiedzUsuń
  13. natrąbić herbatą? musiałaby być mocna :P a praca będzie może, ale ciiii :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A, co, wiesz jak teiną się można załatwić. Ja po mocnej czarnej herbacie walniętej wieczorowo poro spanie mam z głowy. ...A w sprawie ciiii, trzymam, co się da, i czekam na głos w tej sprawie :)
    Buzi dziewczynki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dodzia, trzymam kciukensy ze wszech sił, podobają mi się wieści!
    Ewcia - obiecuję foty, obiecuję, na wiosnę będą na pewno! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. CHUUUUUUUUCham.... :-)
    Weź wydziergaj mój motywek, no wydziergaj :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Puk, puk, to ja Wiosenka. Kalendarzowa. Bo wczoraj byłam astronomiczna. Ktoś tu coś obiecał mar 13, 2012 01:53 PM. Obsuwa proszę Pani, leciutka, ale obsuwa !
    A tak w ogóle, to wszystkiego dobrego. To tak z okazji Wiosenki właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. przepraszam, ale całkiem jestem out. ciężko.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jakś kosiarka by się przydała :) Zarosło, oj, zarosło :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Znaczy, będzie po pachi :))) I niech se będzie :)*

    OdpowiedzUsuń
  21. aa... że TU zarosło :D
    myślałam, że pisałas to TAM.

    enyłej...chyba brakuje mi rąk i bytów, żeby prowadzić tyle blogów. Albo też i czasu na artystyczne wyżywanie się. Czasem się wyżywam, ale wtedy brakuje już go na fotodokumenację.

    Jest jak jest.
    a jak będzie inaczej to też dobrze :)

    OdpowiedzUsuń