poniedziałek, 15 października 2012

Moherowa Lila

Trwało to wieki. Zaczęło się jeszcze w Grójcu, bardzo nieśmiało.
Włóczka znaleziona gdzieś w Maminych skarbach. Odleżała dobrych kilka lat. Nikt już nie pamiętał po co i na co ona. Capnęłam nie opowiadając się nikomu. Znalazłam instrukcję, jak dla ciemniaka (o! jak raz dla mnie! :))
Nadziałam na żyłkowe druty rozmiaru 3,5 (albo coś koło tego). I oczko za oczkiem, oczko za oczkiem, z mozołem dziubałam.
W międzyczasie wyprowadziłam się z Grójca, zmieniłam pracę, druty sięgnęłam raz, czy dwa. Niestety - za chwilę znów musiałam (CHCIAŁAM) zmieniać pracę, więc zamaist spokojnego dłubania dłubałam - ale niespokojnie i nie dzianinę, a CV.
Udało się. Kolejna praca, kolejna przeprowadzka. A druty leżały i leżały.
Aż doczekały się. Zmogło mnie upiorne przeziębienie. Przeleżałam cały weekend w łóżku, ale w efekcie - wprawdzie nie jestem zdrowsza, za to świętuję sukces - pierwszej skończonej chusty!

Gryzie jak ławica piranii! Nigdy jej nie założę, bo drapaniu nie byłoby końca. Mama twierdzi, że jest milusia, więc to ją będzie grzała (a grzeje).
Wielka! Nie blokowana (bo nie chcę) po dłuższym boku sięga na całą szerokość rozpostartych ramion. Moich, a nie jestem ułomkiem. Dokąd mi sięga, gdy ją trzymam tak rozpostartą mówić mi nie wypada (tak, właśnią do tamtąd ;)).

Ścieg, jak widać - prosty, żeby nie powiedzieć prostacki. Prawelewe. Gdzieniegdzie dla przełamania - lewelewe, by potem znów prawelewe. Końcówka francuzem, żeby się nie zwijała. I w tych ostatnich rzędach nie dodawałam już środkowych oczek, chcąc trochę "spłaszczyć" i zaokrąglić narożnik. Nie wiem, czy mądrze, bo po zamotaniu pod szyją ten róg się zawija właśnie - pod spód.

Chusta ma jednego babola. TYLKO! Zgubiłam jakieś oczko, potem nieudolnie je próbowałam łapać i w jednym miejscu lewelewe mi trochę ucieka. Ale to jest sznyt ręcznej robótki, tak? ;)))

No doooobra, tyle gadania.
Zdjęcie jest jedno, naludne.
Może kiedyś się uda więcej, ale nieprędko. A ja prędko miałam potrzebę pokazać, pochwalić się i zebrać należne laury :)

Proszę Państwa, przed Wami: MOHEROWA LILA!

techniczne:
prawie 2 motki liliowego MOHERKU
druty- najpierw 3,5, potem 4,5. Na żyłce.
ścieg dżersejowy z pojedynczymy rzędami "odwróconymi" i wykończeniem francuzem.

no i : jeśli ja umiem to każdy umie :)