środa, 2 października 2013

Szarak

Jeśli wśród dziergaczek istnieje jakiś ranking najdłużej dzierganych projektów to myślę, że mogę się ubiegać o Grand Prix.

Włóczkę na Szaraka nabyłam od Devorgilli (której niestety nie umiem podlinkować, bo nie wiem, gdzie się podziewa, także ktokolwiek widział, ktokolwiek wie) już w grudniu 2011, kiedy to na koncie dziewiarskim miałam - jedne, mocno asymetryczne, akrylowe mitenki oraz przekonanie, że jednak nie taki diabeł straszny (to o dzierganiu w ogóle). Szarakowe pierwsze oczka zadziały się w... tak naprawdę nie wiem, kiedy się zadziały. Blogowe archiwum twierdzi, że w lutym 2012 (tak, 12) miał już swoje pierwsze rządki, ale z tego, co pamiętam, to albo wszystko poszło do sprucia, albo z tego pierwszego dziergania ostał się ściągacz. (edit: tutaj doszukałam, że jednak się spruło i przeistoczyło) Sweter, który dziś mam na grzbiecie tak naprawdę liczy się od Wigilii 2012, kiedy to pod choinką znalazłam wymarzone druty Knit Pro. Jeszcze po wigilijnej kolacji usiadłam do nich, bo mnie świerzbiły paluchi, żeby dziać, dziać, dziać.
Tak działam z niezlym zapałem, bo pod koniec roku (2012) Szarak zaczął nabierać wyglądu:

a w lutym (2013), to i nawet kształtu:


I zdaje się, że niedługo potem jakoś tak trafił na chwilę do pudła. Robiło się coraz cieplej, mnie w ręce wpadły te dziecięce worki (tu i tu). Poza tym, zrobił się już na tyle duży, że zaczął zawadzać w walizce. Nie wiem, nie pamiętam, kiedy do niego wróciłam. Pewnie jakoś wiosną, bo pamiętam, że majowy weekend spędzałam w górach i tam działam mu już listwy frontowe. W pierwotnym zamyśle miało ich nie być, ale raz - nie do końca ucelowałam z rozmiarem, a dwa - warkocze pozostawione od samego brzegu idiotycznie zawijały się pod spód, więc jaki byłby z nich pożytek?
Ostatecznie korpus skończyłam na przełomie maja i czerwca i zabrałam się za rękawy. I wyobrażałam sobie, że teraz to już pójdzie jak z płatka! O naiwności!!! Trzeba Wam wiedzieć, że ja dziergam dość ścisło i te wszystkie przekładane warkoczyki, no to jest piekło. Najczarniejsze z piekieł. Klęłam, kaleczyłam paluchy, i uparcie dziabałam dalej.
Ostatecznie pod koniec września dodziergałam je do końca, trochę nie byłam pewna, czyu jednak nie powinien być dłuższy, ale za radą koleżanki Dodgers oraz mojej przyjaciółki Oli (która wpoiła mi jedną dziewiarską prawdę, która towarzyszy mi od pierwszego oczka: "włóczka wszystko przyjmie") wstrzymałam się. Uprałam to monstrum, odcisnęłam, odwiesiłam do schnięcia, podkręciłam grzejniki, cierpliwie odczekałam DOBĘ, by przymierzyć jeszcze raz i popaść w samozachwyt. Nad tymi pierońskimi rękawami zwłaszcza.



Trochę danych:
włóczka: Wendy Aran, 75% akryl, 25% wełna. Lekko podgryza, trochę ma paprochów, kolor asfaltowy
druty: 4 i 4,5 Knit Pro
wzór: od początku do samego końca z głowy (przypominam, że gdy zaczynałam byłam zielona jak wiosenne żytko, jak rzeżucha na wielkanocnym stole), korzystałam z pimposhkowego kalkulatora na raglan, całą resztę kombinowałam sama.

Kojarzycie takie suwaczki z blogów rodzicielskich, albo tych o odchudzaniu? Myślę, że Szarakowi by taki suwak pasował, żeby zaznaczyć na kalendarzu od grudnia 2011 do października 2013, jak powstawał z niebytu i z nieumiejętności.

Wiem, nie jest pewnie najpiękniejszym swetrem na świecie. Pewnie można by go zrobić lepiej, lepszą nadać formę, równiejsze dziergać oczka. Ale i tak będę go nosić. i wiecie co? Jestem z niego cholernie dumna.

22 komentarze:

  1. Jak to moja Mama mówi "bjutiful!!". Bo jest bjutiful, mi się bardzomisię, rękawki te warkocze, no fiu fiuuu. I muszę to napisać: a nie mówiłam?! Dobrze, że nie sprułaś nic a nic (nie licząc tego w międzyczasie) iii liczę, że to nie ostatni sweterek w Twoim wykonaniu ;) buziam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podziękowanie :)))
      Za komplementy to jedno, ale za wsparcie na wszystkich etapach jeszcze bardziej! buziam!!!

      Usuń
  2. No jestem w szoku! A jeszcze raz powiesz o braku umiejętności to kopnę w kostkę! Piękny jest! Bardzo, bardzo udany. Ja pierwszy sweter prułam i prułam a pierwszy udany zrobiłam TEAZ. Po 4 latach i ponad 100 innych projektach.
    Szacun.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nie prułam głównie dlatego, że jestem leniwa ;D
      Dziękuję za dobre słowo! :*

      Usuń
  3. Osztywżyciu :) Ja też mówię bjutiful ! I od góry robiony ! I od góry raglanem ! I warkoczki, i pięknie równiutka plisa, Ooooch, warto było czekać ! Zobacz, same wykrzykniki mi się mówią :) Z czyściutkim sumieniem mówię, żeś ZDOLNIACHA, co w zasadzie wcale nie jest dla mnie zaskoczeniem :) A, i jeszcze na marginesie - fajowy kolor ten asfalt :) No, jestem pod wrażeniem !

    OdpowiedzUsuń
  4. zobaczyłam sweterek u Agi Kreatywnej i chciałam Ci napisać, że ogromnie mnie zauroczył, a jeszcze bardziej to ,jak powstawał :) Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdeczne dzięki!
      Cokolwiek wcześniej lub później zejszło/zejdzie z moich drutów - tak KULTOWEGO swetrzyska już nie będzie ;D

      Usuń
  5. To zakładamy Ligę Dziergających z Opóźnieniem .....trzeba być wyrozumiałym w tej kwestii - ja też skarpetki i top męczyłam długo. Ważne że skończyłaś. A to wszystko wina dżersejowej klątwy ;-) Gładkie połacie dzierga się najdłużej i szybko się nudzą. A rękawki faktycznie robią wrażenie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że główny problem to taki, że tych połaci jest tyyyyyyle ;)
      No ale na to się drutami nie znajdzie lekarstwa ;D
      Witaj u mnie!

      Usuń
    2. Miło mi ;-))) Narzekałam na połacie a zabrałam się za Semele......tam nie ma połaci tylko liście i dziury.

      Usuń
  6. Sweterek rewelacyjny - gratuluję!
    Trafiłam tu od Agi i chciałam tylko powiedzieć, że uśmiałam się tym, że sweterek miał mieć rozmiar zbliżony do "pokrowca na Wawel" - gratuluję dystansu do siebie:))))

    Pozdrawiam,
    Kasia z Bydgoszczy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jakoś sobie trzeba radzić ;)

      Miło mi Cię tutaj gościć :)

      Usuń
  7. trafiłam od Agi
    szarak cudnie Ci wyszedl!
    u mnie rok czekała kurtka do naprawy, az przyszedl pomysl, na który warto bylo czekac
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No czasem się sprawa musi odleżeć. A czasem trochę minie zanim się człowiek nauczy i nabierze wprawy ;)

      Usuń
  8. Sweter jest piękny i już! Wydaje mi się, że tempem wykonania nie należy się nadmiernie przejmować... Mam jeden (jasno)szary sweterek na drutach nieustająco od lutego 2012. Jest szansa, że do wiosny 2014 skończę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za dobre słowa. Piękny czy nie piękny, ale jak się nosi! Aż bym chciała, żeby było trochę zimniej, żeby z niego nie wychodzić ;D
      Doszyłam mu zatrzaski i do samej zimy nie mam zamiaru nosić kurtki ;)
      Trzymam kciuki za Twojego szaraka :)

      Usuń
  9. Sweter jest bardzo ladny a rekawy sa super !!! Jezeli dobrze widze to robilas go od gory, za co szacunek bo mnie by sie to chyba nie udalo. Jak juz wszyjesz ten suwak to pochwal sie jak to robisz i wstaw jakies zdjecia. Ja juz tutaj zostane na dluzej, aby ogladac Twoje kolejne dziela, szkoda, ze tak pozno znalazlam tego bloga. Pozdrawiam, Kasia z http://kasiaknits.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatecznie zdecydowałam się na zatrzaski - listwy ułożone na zakładkę, a zatrzaski wszyte w lewe-lewe, żeby je jak najgłębiej ukryć.
      A robienie od góry jest świetne z liczydłem Pimposhki (linkowałam we wpisie), naprawdę warto :)

      Usuń
  10. Wróciłam z apteki, cieszysz się? :P

    OdpowiedzUsuń