niedziela, 2 lutego 2014

Samo gęste

W ramach uzupełniania udziergowych zaległości dziś projekt nazwany Samo Gęste. Człowiek próbował nawet jakichś innych, bardziej posh i jazzy nazw, ale co poradzić, kiedy podczas miziania urobku w produkcji jedyne co pojawiało się w głowie to właśnie to "samo gęste"? Bo mięsiste, bo zwarte, ale puszyste, bo ciepłe i rozgrzewające, jak wojskowa grochówa - nabierana szczodrze od dna kuchni polowej, gdzie właśnie samo mięsne i samo gęste.

A gdzie, gdzież ach ja wplotłam te czerwone serducha? Otóż zachciało mi się powalczyć ze skarpetkową materią. Oczywiście byłabym daleko w polu, gdyby nie nieocenione Razem Robienie Intensywnie Kreatywnej. Kto jeszcze nie zna (jest ktoś taki? naprawdę???) to biegusiem kilkać O TUTAJ, i korzystać, chwaląc autorkę pod niebiosa. Skarpetki znaleźć można pod numerem 23, ale tam samo dobro, tylko brać i dziergać.

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie pokombinowała, prawda?
Więc nie dość, że się szarpnęłam na skarpetki, na to całe formowanie paluchów, pięt, na elastyczne brzegi i tak dalej, to jeszcze wzór wrabiany! Jasne, jak na początkującą dziewiarkę przystało ;-) I nie to, że skorzystałam z obfitości wzorów dostępnych w sieci, nie nie... Ja musiałam sobie sama rozrysować i wyliczyć, a wyszło mi takie właśnie wzorki:
Gdyby ktoś miał ochotę skorzystać, to służę wzorkiem:
Po prawej także sprytna tabeleczka do odhaczania kolejnych rządków - dla pierwszej i drugiej skarpetki. O! Taki ze mnie pomysłowy Dobromir. Dodatkowo jeszcze w piętę próbowałam wkomponować jeszcze jedno serce, ale jak mi to wyszło-nie wyszło widać na zdjęciu.

W ogóle skarpetki są udane średnio. Pierwszą wersję (bazującą na Valentine's Socks) całkiem sprułam. Drugą wersję - sprułam aż do pięty, bo żakard wyszedł mi bardzo_bardzo_baaardzo ścisło i nie umiałam do wnętrza skarpetki wcisnąć stopy. Podobnie ćwiczyłam trochę z zamknięciem elastycznym ściągacza (zrobiłam ostatecznie z narzutem, ale następnym razem wypróbuję jednak sposób włoski, skoro już kurs pojawił się u Kreatywnej). Ostatecznie są jakie są: jedna większa od drugiej, choć notatki miałam bardzo skrupulatne (tutaj pewnie odległość w czasie zrobiła swoje - pierwszą robiłam w grudniu, drugą pod koniec stycznia). Niezbyt dobrze trzymają się stópek. Ale do siedzenia w fotelu nadają się wyśmienicie. Grzeją, jak grzać mają, nie uwierają i bywają używane. Od czasu do czasu.

Jeszcze tylko kilka technicznych szczegółów, a potem zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia.

włóczka: Yarn Art, kolor 754, skład pół na pół wełna z akrylem, robiłam podwójną nitką
czerwone serca wrabiane to Himalaya Everyday - mięciutki, niepiszczący akryl - potrójna nitka
druty: KP 6.0, potem dla żakardu: 8.0
Jak łatwo policzyć w momencie wrabiania wzoru miałam w robocie 5 moteczków i że ja od tego całkiem nie oszalałam to naprawdę, cud jakiś.

No i teraz już naprawdę, obiecane zdjęcia. Enjoy!


Mówiłam, że trochę się różnią rozmiarem? Mówiłam.
W charakterze wypełniacza skarpetki - dłoń autorki ;-)

A tutaj jeszcze smaczek dla ciekawych - jak wyglądają lewe strony robótek dziewiarek początkujących ;-)

14 komentarzy:

  1. Bardzo walentynkowy udzierg Ci wyszedł! I ja nie wiem, co Ty chcesz od lewej strony tych skarpetek - dobrze jest!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skarpetki jak miłość prawdziwa- trochę krzywe, trochę dziurawe, trochę nieidealne, ale grzeją :)

      Usuń
  2. A tam zaraz nieidealne. ALE ZROBIŁAŚ ! Czy Ty wiesz, że ja nigdy nie zrobiłam skarpetek.I mówisz 5 motków naraz. Oszalalabym napewno ! PODZIWIAM !
    A do skarpetek kupiłam se już 5 drutków bambusowych, tylko kiedy użyję, to nie mam pojęcia .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze skarpetkowymi drutami to nawet bym nie próbowała - 100% pewności, że pogubię - oczka, druty, siebie ;-)

      Ale Ty, skoro kupiłaś, to używaj sobie, czemu nie? :D

      Usuń
    2. To Ty je robiłaś na okrągłych, z tym wyciąganiem żyłki ?

      Usuń
    3. nooo :)
      ja wszystko robię na okrąglych :)

      Usuń
  3. Wspaniałe! Mnie się bardzo podobają. Serduszka cudowne. A najważniejsze w tym wszystkim jest to, że sama je wymyśliłaś i zrobiłaś. A jeśli jeszcze noga w nie wchodzi - są idealne.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie udawajmy - nie są idealne :) Ale przynajmniej jest przestrzeń do rozwoju i nie grozi mi popadnięcie w samozadowolenie nadmierne ;)
      pozdrowienia ze słonecznie wiosennego dziś Poznania!

      Usuń
  4. Jeszcze raz się nazwiesz początkującą dziewiarką a w ucho dostaniesz ;-) ładne skarpetki i śliczna lewa strona. A to serce na pięcie to świetny pomysł. Muszę ten patent kiedyś przemycić u siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początkująca, początkująca, początkująca ;P

      Serce na pięcie w Valentine socks wygląda obłędnie. Ja jednak najpierw dopracuję skarpetkową formę jako taką, a potem wrócę do pomysłów stricte zdobniczych (bo póki co okazują się być zwodnicze ;-))

      Usuń
    2. Mi dopiero trzecie skarpetki wyszły zgrabnie. Nie muszę chyba mówić, że były to razempetki robione według Intensywnie Kreatywnej ;-))

      Usuń
  5. Początkująca to ja jestem :) Nie zrobiłam jeszcze żadnych skarpetek ani czapki....
    Zaledwie kilka małych, prostych projektów i jedno szaleństwo w postaci chusty ( druga na szydełku) Teraz dziergam kocyk, ale tak przecież się człowiek uczy :D
    Twoje skarpety są odlotowe! Najważniejsze, że ciepłe:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczne te skarpetki! Wszystkie Twoje prace są godne podziwu i dlatego nominuję Cię do Liebster Blog Award. Szczegóły u mnie na blogu - http://mojprzytulnykawalekpodlogi.blogspot.com/ Zapraszam również do udziału w candy. Pozdrawiam Cię serdecznie. ;-))

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem pod wrażeniem estetyki pracy! Bardzo ładne rękodzieło, oby więcej takich pozytywnych ludzi. Szkoda, że nie prowadzi już Pani bloga.

    OdpowiedzUsuń