środa, 29 września 2010

kulinarne orgazmy

Na wyzwanie Art-Piaskownicy z tego tygodnia moja KOLOROWA (no to co, że JEDNOkolorowa?) praca, jako lift pracy Diny.
Oryginał:

I moja kolorowa interpretacja:


sobota, 25 września 2010

LOKI party

Jeszcze jeden album z tego samego spotkania - tym razem dla drugiej z uczestniczek krakowskich szaleństw i zarazem naszej gospodyni - Ramolki. Poszedł w świat ponad miesiąc temu, ale tak się spieszyłam z wysyłką, że nie ozdjęciowałam i musiałam czekać, aż Ramolka znajdzie czas na fotki między jednym a drugim karmieniem Witka - nieomal 4miesięcznego przystojniaka :)

ps. i tylko babola strzeliłam w dacie, bo to był 2009, a nie 2010. ale who cares? ;)

Baza kartonowa i wstążki z magdowa, papiery ILS, wiadomo :)




piątek, 17 września 2010

Łapy przy sobie!




Z tej samej "imprezy" co poniższy album jest też scrap sprzed kilku dni.
Powstał na bazie jakiejś aaarchiwalnej mapki ILS, zdaje się, że 1-8.04. Wszystko w tym LO zaczęło się od tej fioletowo-indygowej szmatki kupionej w tesco za grosze. Śliczna jest. Prawie tak śliczna jak szmatka Doroty. Mocno inspirujące zestawienie kolorów. Takie moje są te kolory.

na różowo landrynkowo :D

Obiecałam, że coś będzie, ale nie obiecywałam, że chronologicznie. Muuuusze, po prostu muuuuuuszę pochwalić się albumem, który wczoraj W KONCU dotarł do adresatki i spełnił swoje zadanie - czyli ją uśmiechnął :)
Nie jestem stworzona do robienia niespodzianek - myślałam, że sczeznę przez tych kilka dni oczekiwania, kiedy paczka dotrze na miejsce i co więcej - kiedy adresatka sprawdzi skrzynkę pocztową. Katorga!
Milion razy mnie świerzbiło, żeby jej powiedzieć - LEĆ DO SKRZYNKI. Ale dałam radę.
Jednak - NIGDY WIĘCEJ :DDD

Album ze spotkania sprzed półtora roku, bardzo pośpiesznego, ale niesamowicie energetycznego. Na zdjęciach - moje przyjaciółki Ola i Sylwia.

Oto jest!






update:
ja nie ogarniam blogspota i zdjęcia się załadowaly od końca, ale niech będzie, że tak miało być ;-)

wtorek, 14 września 2010

ekhm

Jej, zakurzyłam tu, bo myślałam, że i tak nikt nie zagląda, więc po co. Sama swoje scrapy parchate mogę oglądać i macać, kiedy tylko mi się zachce zajrzeć do kartonu, więc ten.
No i ten blogspot jakiś taki nie mój.
No ale może jednak coś pokażę?

Póki co, (prawie) wszystko tu było digi, ale ja zaczynam (już dawno zaczęłam!) czuć frajdę jaka jest z BEZPOŚREDNIEGO kontaktu z papierem, z darciem go i cięciem, z klejeniem, kombinowaniem, etc.

I takich prac pojawiło się kilka, choć kulawe, to pokażę.
Niedługo ;-)