czwartek, 21 listopada 2013

Zgrzebło się dźga, czka, bdździ i ćmi

Grry, grry, grry.
Ileż można pruć? Ileż poprawiać?

Właśnie się biedzę nad trzecią wersją zamknięcia oczek korpusu. Poprzednie wyglądały znacznie lepiej, problem jednak polegał na przeciśnięciu ich przez mój "afrykański" tyłek. Trzecia wersja zdaje się w końcu mieć odpowiednia elastyczność, natomiast na tę chwilę jest całkiem niewyględna.

Nie zabrałam się jeszcze za rękawy (grry, grry, grry), a wciąż liczę się z tym, że sweter przyjdzie mi spruć w całości. Bardzo mu daleko do doskonałości, a może się okazać, że będzie na mnie wyglądał po prostu źle. Liczę się z tym, choć wciąż nie zdecydowałam.

W ramach obrazków pokażę Wam
a) jeden detal, który Zgrzebło zawdzięcza Ewci
b) coś, co widać dopiero na zdjęciach (chyba lampa wyostrzyła różnice), bo motki na żywo wcale nie wydawały się różne (na szczęście wiem, co znaczy ręczne farbowanie i robiłam z dwóch motków naprzemiennie).

Miałam nadzieję na całkiem fajne wiosenne wdzianko, a na tę chwilę skłaniam się raczej ku wersji - ufok. No zobaczymy, dokąd to pójdzie, zobaczymy.